Bez kategorii

Polska pod Krzyżem – Staszów 13-14.09.2019

13 września 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Polska-pod-Krzyem

Imieniny u Matki Sulisławskiej

12 września 2019
Komentowanie nie jest możliwe

12 września grupa naszych parafian szykowała się na wyjazd do Sulisławic na imieniny naszej Matki ziemi Sandomierskiej. Pierwsi pielgrzymi przybyli na umówione miejsce, już o g. 15.30, skąd z niecierpliwością oczekiwali na przyjazd autokaru. Co rusz wzrok ich zatrzymywał się na spiczastej wieży kościoła, to znów zachęcony szumem kół z oddali, kierował się w stronę pobliskiej krzyżówki, skąd miał nadjechać kierowca PKS-u.

Gdy wybiła g. 15.50 z za zakrętu wyłonił się czarno – pomarańczowy autobus,  w szybie którego odbijające się słońce dawało jakby znaki sygnału morse’a: „W.S.I.A.D.A.M.Y”.

Każdy z pielgrzymów zajął sobie wygodne miejsce we wnętrzu 55 osobowego pojazdu. Pielgrzymi wieźli ze sobą zakupiony w pobliskiej kwiaciarni bukiet kwiatów – różowych lilii – dla pięknej Sulisławskiej Pani.

Na miejsce dojechaliśmy nieco przed g. 17.00. Naszym oczom ukazały się dwa kościoły jeden z  XIII, drugi zaś z XIX wieku w którym zawieszony jest podwójnie malowany cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej, zwanej Sulisławską.

W zielonych wierzchołkach kasztanów ponad ośniedziałym dachem igrały, skrząc się figlarnie, promienie wrześniowego słońca.

Rozpoczęliśmy Drogę Krzyżową. Kolejno przechodząc stacje pochylaliśmy się nad męka Zbawiciela. Przy każdej z nich odsłaniała się nędza naszej duszy, szukaliśmy siebie w Matce, Szymonie, Weronice, kobietach płaczących, Janie  – umiłowanym uczniu, Marii Magdalenie ale czy znaleźliśmy?  Jak mówi jeden ze świętych: „każdy zostanie osądzony z miłości”…

Droga Krzyżowa przygotowała nas do Mszy Świętej o g. 18.00, którą sprawowali: proboszcz parafii, o. Wincenty i ks. Krzysztof.  Podczas Eucharystii,  jak pisze świadek tamtych wydarzeń: „niejako sama Matka Boża ubrana w niebieski płaszcz z bisioru zeszła do nas od tronu niebieskiego,  krocząc majestatycznie wśród śpiewu chórów anielskich, zostawiając za sobą płatki czerwonych róż”.  Radosna twarz młodej Maryi witała przybyłych, patrząc na nich z wielką czułością.  Wiedziała bowiem o ich troskach, potrzebach, radościach i smutkach.  Każdy z przybyłych otrzymał od Niej „kwiat łask”.

 Na końcu Eucharystii  padły znamienne słowa: „przyjechaliście dziś na imieniny Matki, jest to wyjątkowy wieczór, ale najtrudniejsze są pożegnania”… po twarzach zebranych popłynęły łzy.

 Ze śpiewem na ustach: „żegnaj Sulisławska Matko jedyna…” ruszyliśmy w drogę powrotną. Wielkie pomarańczowe słońce malowniczo wkomponowało się krajobraz  pobliskiej Wiązownicy, za nami stała wieczorna zorza, zmrok zaczął osiadać. Wtem z daleka błysła tabliczka Staszów i powróciliśmy do „swojej Ojczyzny” …

1   2   6

3   4

8

Medytacje nad Ewangelią …

8 września 2019
Komentowanie nie jest możliwe

      W miniony poniedziałek, jak co roku na początku września, przeżywaliśmy uroczyste rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Po wakacyjnej przerwie, szkolne sale i boiska znowu wypełniły się uczniami. Nauczyciele i katecheci na nowo podjęli swą pracę z uczniami.

Także dzisiejsza Ewangelia ma z tematem szkoły trochę wspólnego. Aż trzy razy spotykamy w dzisiejszej Ewangelii słowo uczeń. Jezus poucza nas dziś o tym, kto może być uczniem w Jego szkole, w której On sam jest jedynym Nauczycielem.

Podczas swojej publicznej działalności, Jezus, jako wędrowny nauczyciel, prowadził szczególnego rodzaju szkołę. Różniła się ona znacznie od szkół, jakie znamy dzisiaj, natomiast pod wieloma względami była podobna. Na przykład już w szkołach starożytnych zdarzało się czasem, że tak jak to niekiedy bywa także dzisiaj, niektóre szkoły były bardzo popularne, garnęły się do nich całe tłumy kandydatów na uczniów. Taką właśnie sytuację zdaje się przeżywać szkoła Jezusa w usłyszanym przez nas przed chwilą fragmencie Ewangelii. Na początku dzisiejszej Ewangelii, w pierwszym zdaniu, słyszymy stwierdzenie św. Łukasza: Wielkie tłumy szły z Jezusem. Gdy dziś jakaś szkoła cierpi na nadmiar kandydatów, z reguły organizuje się egzaminy wstępne. Ich celem jest, aby spośród wszystkich chętnych wybrać tych najlepszych.

Co robi Jezus widząc, że idą za Nim wielkie tłumy kandydatów na uczniów? Jezus nie organizuje egzaminów wstępnych do swej szkoły. Czyni jednak coś bardzo podobnego do egzaminów wstępnych, ponieważ zwraca się do idącego za Nim tłumu i podaje warunki, jakie spełnić muszą kandydaci do Jego szkoły. Cóż to za warunki? Jezus podaje ich trzy: Wyrzekać się wszystkiego. W zakończeniu dzisiejszej Ewangelii Jezus oznajmia: „Nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

A przecież w życiu wszystko ma swoją cenę. I tylko świadomość tej ceny daje szansę osiągnięcia zamierzonego celu i prawdziwą satysfakcję życia.

Pewnego razu do Matki Teresy z Kalkuty przyszli młodzi ludzie, którzy pragnęli przyłączyć się do wspólnoty przez nią założonej. Matka Teresa nie pozostawiła im żadnych wątpliwości co do drogi, na jaką się decydują. Powiedziała: „Nasza praca jest ciężka. Służymy biednym i bezdomnym dwadzieścia cztery godziny na dobę”. Młodzi ludzie nie zrazili się tą perspektywą. Z ochotą włączyli się w tę służbę. Odnaleźli w niej radość i niezwykle głębokie poczucie sensu swojego życia.

    Nosić krzyż. Kolejny warunek do spełnienia przez kandydatów do szkoły Jezusa brzmi: „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. Co znaczy nosić swój krzyż? To znaczy przyjąć, zaakceptować w sposób twórczy to, co trudne, bolesne i nieznośne we mnie i wokół mnie. W książce „Mój Chrystus połamany” autor pisze: „Krzyż mają wszyscy. Bez wyjątku. Jest to prawo własności, którego nie można się zrzec. Każdy człowiek ma swój własny krzyż. Niesiemy go od dzieciństwa, poprzez młodość, życie dorosłe, a szczególnie nabiera na wadze w latach starszych. I wszyscy go niesiemy na plecach.

Nie buntujmy się wobec krzyża. Nie próbujmy z nim walczyć, gdyż go nie zwyciężymy. Szanujmy krzyż. Jezus przeszedł drogę krzyża, stąd uczeń Jego winien przebyć podobnie drogę swego życia, aby Go naśladować i z Nim współpracować. Przyjęty w pokorze przez swoich uczniów przynosi zbawienie i błogosławieństwo.

    Mieć w nienawiści. Trzeci warunek, którego wypełnienie jest niezbędne, aby stać się uczniem Chrystusa, sięga największej głębi ducha ludzkiego: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”. I znowu zapytajmy: co znaczy, w kontekście dzisiejszej Ewangelii, mieć w nienawiści? Oczywiście nie może tu chodzić o uczucie nienawiści w sensie dosłownym, ale o postawienia miłości Boga ponad wszystko i wszystkich, nawet ponad najbliższych.

Alina była uczennicą liceum medycznego. Wśród swoich koleżanek odznaczała się nie tylko urodą, ale także doskonałymi ocenami w nauce. Była przy tym dziewczyną głębokiej wiary. Rodzice wiązali z karierą córki wielkie nadzieje. Legły jednak one w gruzach, gdy Alina w ostatniej klasie liceum podjęła stanowczą decyzję wstąpienia do zakonu. Nie pomogły łzy i prośby matki, która nie widziała swojej jedynej córki na drodze zakonnej. Po zdaniu matury Alina przywdziała habit i przybrała nowe imię zakonne Agnieszka. Gdy z czasem rodzice zaczęli akceptować ten wybór, wtedy zostali poddani następnej próbie. Siostra Agnieszka zdecydowała się na wyjazd do Afryki i pracę wśród najbardziej potrzebujących. Po kilku latach przyjechała na wakacje, aby podreperować nadszarpnięte zdrowie. Z powodu słabego zdrowia proponowano jej pozostanie w Europie. „Ja muszę wracać do swoich podopiecznych w Afryce, oni potrzebują mojej pomocy, a przez nich o pomoc prosi sam Jezus” – odpowiada siostra Agnieszka. Nie może odmówić Jezusowi, którego postawiła w swoim życiu na pierwszym miejscu.

Przed wyjazdem do Afryki mama ze łzami żegna córkę, ale wie, że prawdziwe szczęście bywa nieraz bardzo trudne.

Jest to jeden z wielu przykładów ukazujących, w jaki sposób słowa Jezusa: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”.

Słowo „nienawiść” w tym przypadku nie ma dosłownego znaczenia, jest raczej formą bardzo mocnego podkreślenia prawdy; być uczniem Jezusa to znaczy postawić Go w życiu na pierwszym miejscu.

Już wiele stuleci temu wielki św. Augustyn wypowiedział słowa, które pozostają niezmiennie aktualne do dnia dzisiejszego: Tam, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu.

Oto trzy warunki stawianych przez Jezusa kandydatom do Jego szkoły. Poza tymi wymaganiami w Jezusowej szkole nie ma innych ograniczeń, które byłyby związane np. z wiekiem kandydatów, ich stanem zdrowia czy ilorazem inteligencji. Starajmy się i my spełniać te Jezusowe warunki, by stawać się Jego uczniami.

Nauka w szkole Jezusa trwa nieprzerwanie – także dziś, w niedzielę. Jak lekcyjny dzwonek rozlegają się dzwony kościelne a z nich wydobywa się głos Nauczyciela i Mistrza: Przyjdźcie do Mnie wszyscy… i uczcie się ode Mnie. Amen! 

( … )

Najbliższe wydarzenia diecezjalne: wrzesień – październik 2019

24 sierpnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Plakat - odpust - 2019   plakat1

plakat-25-pielgrzymka-MiR-FB   plakat

Jubileusz 25-lecia ślubów zakonnych s. Adriany Maciejskiej

12 sierpnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

       W niedzielę 4 sierpnia o godzinie 11. 30 w naszym kościele miało miejsce uroczyste ponowienie ślubów zakonnych naszej rodaczki s. Adriany Maciejskiej z racji 25 rocznicy życia zakonnego.

       Na srebrny jubileusz siostry przybyły przedstawicielki ze zgromadzenia sióstr córek św. Franciszka, zaproszeni kapłani, wielu gości i nasi parafianie. Mszy Świętej przewodniczył i homilię wygłosił ks prof. Sławomir Płusa. Po homilii s. Adriana odczytała uroczysty akt ponowienia złożonych przed 25 – laty ślubów zakonnych. Mszę Świętą uświetnił zespół wokalno muzyczny „Posłańcy Miłości”.

     Na zakończenie Eucharystii siostra podziękowała rodzicom, współsiostrom i kapłanom. Uroczystość miała charakter ewangelizacyjno – powołaniowy. Dziękujemy Bogu za wszystkie powołania, jakie wzbudził w sercach naszych młodych parafian. Niech Bóg okaże łaskawość swoją i w naszej parafii wzbudzi nowe powołania zakonne i kapłańskie.

         

         

         

         

         

         

         

Migawki z Pieszej Pielgrzymki Diecezji Sandomierskiej 2019 – ciąg dalszy

11 sierpnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Dzień VI

Kolejny dzień pielgrzymowania do Najświętszej Matki. Dzisiaj przechodzimy przez Krasocin…

         

i już niebawem dochodzimy do kościoła na Mszę Świętą, na której nasza „Trójeczka” ma posługę liturgiczną.

         

   

Jeszcze chwila odpoczynku zanim wyruszymy dalej… wspólny taniec: „Polonez”.

   

i w drogę… mijamy kolejne miejscowości, gdzie mieszkańcy nas serdecznie witają i częstują pysznym obiadem.

         

Dzień kończymy meczem piłki nożnej: Pątnicy kontra mieszkańcy Woli Wiśniowej…  wynikiem 4:1 wygrywają Pątnicy!

  

Dzień VII

Sobota. Dzień rozpoczynamy Mszą Świętą we wsp. św. Wawrzyńca diakona… i ruszamy w dalszą drogę odmawiając cztery części różańca w intencji powołań kapłańskich.

     

Dzień VIII

Z Dziennika Pielgrzyma: „Pogoda zapowiadała się słonecznie. Temperatura 27 ° C. Wczesnym rankiem wyruszyliśmy z Koniecpola. Turkot przejeżdżających wagonów został za nami. Od czasu do czasu przejeżdżające pendolino pogwizdywało wesoło.  Dął coraz silniejszy wiatr, wzmógł się szum drzew, a łany traw i zbóż kłaniały się do ziemi. Radosny świergot wróbli wśród koron przyulicznych topoli przeniósł nas myślą w czasy dzieciństwa. W tak przyjaznej atmosferze rozpoczęliśmy konferencję o duszach cierpiących w czyśćcu i odpustach zupełnych, zmierzając w kierunku Świętej Anny.

IMG_20190811_105211~2   IMG_20190811_111122   IMG_20190811_110028~2

W miejscu tym, jak sama nazwa wskazuje, od wieków trwa kult Świętej Anny – matki Maryi. Świętą sławi się tu już ponad 500 lat, od kiedy po kilku cudownych objawieniach, niespodziewanie pojawiła się tu gotycka figurka Św. Anny zwana Samotrzeć, bo zwykle pojawiała się w towarzystwie dwóch innych osób. Tak też przedstawiona jest na owej drewnianej figurce, z Maryją i Dzieciątkiem Jezus, która do dzisiaj znajduje się w tutejszym Sanktuarium Św. Anny.

IMG_20190811_105843   IMG_20190811_105959   IMG_20190811_110909

IMG_20190811_115857   IMG_20190811_120115   IMG_20190811_120151

Długi odpoczynek rozleniwił nasze organizmy…ale w drogę, bo za horyzontem czekają na nas Krasice i najważniejszy punkt dnia – Eucharystia”.

 IMG_20190811_163803~2   IMG_20190811_163418~2   IMG_20190811_183311   IMG_20190811_200149

Dzień IX

Z Dziennika Pielgrzyma: „Uzupełniwszy swoje zapasy żywnościowe w pobliskim sklepie, udaliśmy się na spoczynek do domu we wsi Krasice. Zbliżał się wieczór. Na niebie szybował paralotniarz, wyglądający jak marionetka zawieszona na czerwonej płachcie. Gdy znikło słońce, natychmiast pokazały się pierwsze gwiazdy. Przed nami było cztery godziny snu, bo o 3.00 mieliśmy wyjść w dalszą trasę do tronu Matki.

Ciężko było wstać, ale mobilizowały nas maluchy, które dzielnie szykowały się do drogi. Gdy wyszliśmy z bagażami, mrok ogarnął okolicę i gdyby nie uliczne latarnie, panowałyby całkowite ciemności.

Grupa trzecia, tym razem szła pierwsza. Dość sprawnie utworzyliśmy kolumnę. Na czele bracia i siostry nieśli krzyż i znaczek „Trójeczki”. Wyruszyliśmy zaopatrzeni w ciepłe ubrania i latarki. Kroczyliśmy w ciszy.

IMG_20190812_025629

Pierwszy przystanek czekał nas w Mstowie o g. 4.30. Mstów to niewielka, ale bardzo ciekawa miejscowość, pięknie położona na północnym krańcu Jury Krakowsko-Częstochowskiej nad samą Wartą, która ma tu swój przełomowy odcinek. Zimny poranek i sąsiedztwo rzeki dał się nam we znaki. Co niektórzy marzyli o ciepłym śpiworze, ale na szczęście z minuty na minutę robiło się coraz cieplej. Gdy dotarliśmy na Górkę Przeprośną – według starego zwyczaju – każdy z nas się nawzajem przepraszał.

Wypiliśmy herbatę i o g. 7.00 wyruszyliśmy odmawiając różaniec. Na ostatnim postoju każdy z nas otrzymał kwiat słonecznika jako dar dla Mamy Częstochowskiej.

IMG_20190812_084222  IMG_20190812_084421   IMG_20190812_084646   slonecznik-ozdobny

Wśród śpiewów radości dla Bożej Matki przemierzaliśmy aleje częstochowskie, by na wałach oddać do ziemi pokłon.

IMG_20190812_093900   IMG_6858   IMG_20190812_100454   IMG_20190812_100023

O g. 10.30 wzięliśmy udział w Eucharystii pod przewodnictwem Ordynariusza Diecezji Sandomierskiej ks. bp. Krzysztofa Nitkiewicza i ks. bp. Edwarda Frankowskiego”.

 IMG_20190812_101404.  IMG_20190812_111417~3   IMG_20190812_101603   IMG_20190812_095927

 

 

 

Migawki z Pieszej Pielgrzymki Diecezji Sandomierskiej 2019

9 sierpnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Dzień V
Dziś piąty dzień pielgrzymowania. Po obfitym śniadaniu grupa naszych pielgrzymów podąża na wyznaczone miejsce parkingowe bagażówki. Turkot kółek walizek roznosi się w porannej ciszy wioski.

Wśród pochmurnego krajobrazu Łazisk zroszonych porannymi kroplami deszczu grupa nr 3 Staszów-Połaniec szykuje się do wyjścia. Gitary dźwięcznie wygrały „Dziękuj Bogu”.

Kolumna rusza …

IMG_20190808_071625~3.  IMG_20190808_073439~2

Na ustach pielgrzymów pojawiają się pierwsze słowa „Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę Świętą”. Wśród radosnych śpiewów pątnicy docierają do Matki Bożej Piekoszowskiej, gdzie o g. 8.30 rozpoczyna się Eucharystia w dniu wsp. Św. Dominika.

IMG_20190808_083054_1~2   IMG_20190808_080249~2 IMG_20190808_145528~2

Po godzinnym odpoczynku kolumna rusza w dalszą drogę przemierzając poszczególne miejscowości z przystankiem na obiad w Skałce.

IMG_20190808_123739~2.  IMG_20190808_123951~2.  IMG_20190808_131720

Gospodarze przygotowali iście królewską ucztę. Strudzeni pielgrzymi kosztowali pierogi, leczo, pyzy z mięsem okraszane przypieczoną cebulką, zapiekane skrzydełka i krokiety. Na deser gospodynie przygotowały placek ze śliwkami, makowiec i pączki. Po posiłku cała grupa wyrusza w dalszą drogę kierując się w stronę Wiernej Rzeki – wsi położonej w województwie świętokrzyskim, w powiecie kieleckim, w gminie Piekoszów. W latach 1975–1998 miejscowość ta należała administracyjnie do województwa kieleckiego.

Gdy oczom „Trójeczki” ukazała się nazwa miejscowości – Wierna Rzeka, wybiła godzina 14.30

IMG_20190808_141229.  IMG_20190808_142649.  IMG_20190808_142011

.

IMG_20190808_142148.  IMG_20190808_142737.  IMG_20190808_142304

Grupa licząca 62 pątników wchodzi do wnętrza miejscowego kościoła okolonego chłodnym cieniem murów. Promień słońca przedziera się z witraża, rzucając czerwono niebieskawą poświatę jakby wypływającą z boku Jezusa zawieszonego na krzyżu w głównym ołtarzu kościoła.  Każdy z pątników oddał hołd Panu i Stwórcy – modlitwą serca lub cichym spojrzeniem. Następuje chwila odpoczynku. „Syrena” Lidera stawia wszystkich na równe nogi … . Ostatnie spojrzenia na ceglany kościółek i ruszamy w drogę …
Chłodny, orzeźwiający powiew wiatru uderzył w rozgrzane słońcem twarze, dając chwilę wytchnienia. Pątnicy przekraczali właśnie tory kolejowe, gdy z pielgrzymkowego głośnika rozległ się głos przewodnika – ks. Sylwestra: „wyciągamy różańce – Koronka”. Serca pielgrzymów przeniosły się pod krzyż Zbawiciela, wpatrując się w Jego rany.

IMG_20190808_153321

Dalszej drodze pątników towarzyszył wykład naszego parafianina – profesora historii, który rozpoczął: „wierna rzeka miała być ostatnim ogniwem, ostatnim akcentem wielkiej panoramy historycznej …” i … tak zasłuchanym pielgrzymom w dzieje narodu ukazały się domy mieszkańców majestatycznie krasząc zieleń przyrody.

IMG_20190808_154531

Najmłodsi pielgrzymi zaopatrzeni w obrazki natychmiast zabrali się do pracy, z pełnym dziecięcym zaangażowaniem rozdawali je rodzinom wychodzącym ze swoich domów w geście powitania. Mieszkańcy witali pątników. Na pooranych bruzdami twarzach płynęły łzy – dające wyraz cierpienia i choroby – zza których przebijał uśmiech nadziei. W każdym ze spojrzeń zapisane były prośby narodu polskiego. Niektórzy mieszkańcy wynosili na ulicę butelki z wodą gasząc pragnienie pielgrzymów. Był to  czas, kiedy uczyliśmy się tegorocznej piosenki pielgrzymkowej: „Porzucę codzienność, by wędrować do Twych stóp, wśród porannej rosy, pośród wielu krętych dróg, dopóki mi wystarczy sił, chcę do końca moich dni Częstochowska Pani ma przed oblicze Twoje iść, biec, tańczyć, grać”.
Wśród głosu solistek mieszającym się z szumem przyjeżdżających samochodów i z gwizdkami służby porządkowej, „Trójeczka” kończy kolejny etap drogi.

IMG_20190808_194437
20.00 Apel i nocleg.

s. Gabriela Jaworska

9 lipca 2019
Komentowanie nie jest możliwe

                    7 lipca 2019 w nawiązaniu do 7-mej rocznicy śmierci za zgodą Pasterza Diecezji w naszym kościele została umieszczona tablica poświęcona pamięci i ofiarnej służbie s. Gabrieli Jaworskiej. W uroczystości  udział wzięli m.in. Siostry Dominikanki, Dyrektor Przedszkola (w którym pracowała s. Gabriela) i rodzina, którzy są świadkami jej ofiarnego życia.

IMG_20190707_114051    IMG_20190707_130551   2   1

                    Okolicznościową homilię wygłosił ks. prałat profesor zwyczajny dr hab. Edward Walewander Kierownik Katedry Nauk Społecznych KUL-u. Kaznodzieja powiedział:

            Skromna siostra zakonna, Gabriela Teresa Jaworska, dominikanka, rodaczka staszowska (urodzona 24 listopada 1950 r.), cieszy się szczególną pamięcią wśród potomnych, zwłaszcza od czasu swej śmierci w dniu 6 lipca 2012 r. Wyrazem tego jest choćby publikacja książkowa poświęcona jej życiu i działalności oraz msze św. rocznicowe sprawowane w Staszowie jak też w Lublinie i w innych miejscowościach, gdzie pracowała.

        W dniu dzisiejszym poświęcamy ku jej czci i pamięci epitafium, płytę pamiątkową, w tym pięknym kościele p.w. św. Barbary, w którym tak wiele czasu spędziła na modlitwie. Jest nas dzisiaj tutaj tak wielu ludzi: parafianie tutejsi, licznie zebrana rodzina s. Gabrieli, a przede wszystkim siostry dominikanki, przedstawicielki Jej wspólnoty zakonnej z s. dr Narcyzą Wojtarowicz na czele.

         Epitafia to bardzo popularna forma upamiętnienia osoby zmarłej. Przedstawione na nich treści to nierzadko dzieła wysokiej klasy artystycznej.  Pobudzają do modlitwy w intencji zmarłego, a także do rozważenia jego cnót oraz bliskich mu prawd wiary.

                     O życiu i działalności s. Gabrieli napisano już niemało. Pan Jacek Popek, który przez kilka lat obserwował w Lublinie działalność Siostry, tak 26 lipca 2016 r. napisał w obszernym liście skierowanym do mówiącego te słowa: „W moim wydrukowanym artykule pozwoliłem sobie na stwierdzenie, że s. Gabriela należy do tych zwykłych, szarych świętych, którym chwała ołtarzy raczej nie grozi…[1]. Kiedy jednak pochyliłem się nad „Dzienniczkiem” s. Faustyny przyszła refleksja, że s. Gabriela wcale nie jest taką szarą i zwykłą świętą, że heroicznością zaufania Bogu w najtrudniejszym okresie życia i umierania, dorównuje świętej apostołce Miłosierdzia Bożego. >>Nie chcę ani żyć, ani umierać – chcę tak, jak chce Bóg<<[2]. Te słowa naszej Dominikanki są jakby z ust św. Faustyny wyjęte, która na kartach swego „Dzienniczka” powtarza je po wielekroć (m.in. Dz. 1125 i 1264)[3].

        Szczęść Boże w krzewieniu pamięci naszej - nie tak zwykłej i szarej - świątobliwej Dominikanki”[4].

        To ważne świadectwo Jacka Popko z Lublina. Niecodzienna osobowość zakonna s. Gabrieli jest ciągle doceniana przez różnych ludzi.

        Znany w Polsce oraz zagranicą dziennikarz i historyk, Marek Koprowski, który słów nie rzuca na wiatr, tak z przekonaniem napisał o pracy s. Gabrieli na Ukrainie. Posłuchajmy uważnie wypowiedzi tego świadka życia zmarłej dominikanki: „Siostra Gabriela pracowała w Czortkowie zgodnie z charyzmatem swego Zgromadzenia. Wraz z dwoma siostrami Noelą i Juwencją prowadziła świetlicę środowiskową dla dzieci z najbiedniejszych rodzin, zajmowała się katechezą, opiekowała się osobami cierpiącymi, głównie starszymi i samotnymi. Często towarzyszyła im w ostatnich chwilach życia. Wspólnie z ojcami dominikanami dojeżdżała też do wiejskich parafii [...]. Przede wszystkim jednak, o czym nie mówiła, musiała się borykać z koniecznością utrzymania placówki, co w realiach biednego społeczeństwa, które samo oczekiwało pomocy, wcale nie było takie łatwe. Należało jeszcze dokończyć budowę klasztoru, a także go wyposażyć. Musiała też użerać się z władzami i całym otoczeniem. Czortków stanowił bowiem typowe banderowskie, nacjonalistyczne skupisko, nienawidzące Polaków, w którym patrzono na nich jak na nie dorżniętych Lachów. Większość jego mieszkańców stanowili Ukraińcy przesiedleni zza Sanu, nienawidzący wręcz Polaków. [...]. Siostra Gabriela starała się poruszać w tej jaskini os z ogromnym taktem, wyczuciem, bez akcentowania swojej polskości[5].

            Świadectwo to i poprzednie, oraz wiele innych, mówią same za siebie. Świadczą o tym, że s. Gabriela Jaworska nie szukała nigdy samej siebie, własnej chwały, uznania, władzy. Zawsze wypatrywała zwykłych ludzi, ludzi prostych, ubogich, cierpiących, bezradnych, aby im ulżyć, pomóc, towarzyszyć, na ile tylko mogła. Wszyscy, którzy bliżej Ją znali, podkreślają, że w modlitwie była zatopiona w wielkim milczeniu. Przeżywała w głębokim skupieniu bliskość Najwyższego Boga, nieuchwytnego, lecz przemawiającego.

      Była optymistką. Nie chodziła ze zwieszoną smętnie głową. Lubiła ludzi. Chętnie nawiązywała kontakt z każdym, kto pojawił się blisko Niej. Była szczera. Mówiła to, co myśli. Gdy znalazła się w środowisku o niezbyt pochlebnej opinii, nie okazywała nikomu ani cienia pogardy.

     Wnikanie w życie s. Gabrieli Jaworskiej to docieranie do tajemnicy Chrystusa, szczodrze i obficie objawiającego się w życiu człowieka. Jest to jednocześnie przybliżanie nam człowieka, który do końca był wierny chrześcijańskiej miłości. Ponadto jest to dobra okazja do poznania kogoś, kto kierując się ewangelicznym prawem miłości, szerzył ją w codziennym, zwykłym, życiu zakonnym, które przemieniało się w życie niezwykłe, bo przeniknięte miłością Boga i ludzi, opromienione łaską. Była w nim pełna wzgarda rzeczy doczesnych, osobista świętość bliska heroizmu – widoczna zwłaszcza w ostatnich latach życia Siostry, niezmierne pragnienie służenia Bogu, a także radość i pokój płynący z odczuwania Bożej obecności oraz dążenie do coraz doskonalszego zjednoczenia z Bogiem.

       Ci, którzy zetknęli się kiedyś z s. Gabrielą, zachowają na zawsze w pamięci postać szlachetnej, mężnej i mądrej zakonnicy, która była wierna swemu umiłowanemu Kościołowi, Zgromadzeniu zakonnemu i Ojczyźnie. Była też bardzo wrażliwa na potrzeby i krzywdę ludzką, a wrażliwość ta przejawiała się natychmiast w gotowość przyjścia bliźniemu z pomocą.

        Taką zachowa Ją również w swej wdzięcznej pamięci mówiący te słowa, który znał siostrę Gabrielę ponad 30 lat (od 1981 r.) i mógł cieszyć się Jej przyjaźnią.

        Życie siostry Gabrieli Jaworskiej może być wzorem wskazującym każdemu drogę ku Bogu. Dziękuję Ci, siostro Gabrielo, za wszystkie nauki Twego życia, których nikomu nie szczędziłaś, a które dziś z perspektywy i potrzeby czasu trudno przecenić!

     Zmęczone, zbolałe chorobą nowotworową ciało s. Gabrieli (Teresy) Jaworskiej spoczęło 9 lipca 2012 r. w grobowcu zakonnym Zgromadzenia Sióstr św. Dominika na cmentarzu Rakowickim w Krakowie, a Jej szlachetna dusza – jak mocno wierzymy – poszła po zasłużoną nagrodę do Boga, prosto w ramiona najlepszego Ojca, Miłości samej.

       Ilekroć będziemy patrzeć na epitafium s. Gabrieli, tylekroć będzie ono nam przypominać jak żyć i co jest dla nas najważniejsze. Na epitafium jest między innymi krzyż dominikański. Wokół niego, mamy wyrażony po łacinie program życia ludzi, którzy żyją według myśli św. Dominika: laudare, benedicere i praedicare. Te słowa, ważne dla dominikańskiej szkoły duchowości, ciągle przewijały się w tym kazaniu.

      Pierwsze słowo to laudare: czcij i wysławiaj Boga nade wszystko.

      Benedicere: błogosław wszystkich; bądź dobry dla nich.

      Praedicare: głoś naukę Bożą wszędzie gdzie jesteś. Czyń to nie tylko słowem, przede wszystkim czynem. Świat potrzebuje bardziej świadków niż tylko nauczycieli teoretyków.

       Ta dominikańska duchowość kształtowała wielu z nas od dziecka, również mówiącego te słowa. Czyż podobizny: Jacka, Czesława, Wincentego Ferreriusza i innych świętych, których dominikański wzorzec świętości ukształtował, nie towarzyszyły wiernemu ludowi od kołyski aż po trumnę? Czyż oczy dziecka wpatrzone w czasie sumy w te tajemnicze postaci na ołtarzach nie utrwalały w duszy prawd ledwo rozumianych, czerpiących jednak ze skarbnicy dominikańskiego ducha? Wartości te, jakie przekazywał kościół parafialny, święci na rozstajach dróg, nazwy mijanych wsi: Jacnia, Dominikanówka, to wielkie bogactwo, z którego trudno nie czerpać. Ten „nawyk dominikański” wchodził poprzez pokolenia nie jako w krew. Dzisiaj też doszedł mocno do głosu.

       Poświęcamy i odsłaniamy epitafium po to, by było ono dla nas nieustanną katechezą: dla licznie obecnych tutaj w kościele, żyjących w naszym mieście – może niektórzy z nich zgubili drogę do świątyni – oraz dla tych wszystkich ludzi, którzy po nas przyjdą i obejmą nasze dziedzictwo.

       Na zakończenie jeszcze jedno wyjątkowe i aktualne na dziś polecenie wielkiego apostoła narodów św. Pawła, zaczerpnięte z jego  Listu do Filipian. Trzeba od razu mocno podkreślić, że słowa te były też bardzo bliskie s. Gabrieli Jaworskiej, wielkiej staszowianki.

     „Jeśli jeszcze jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli istnieje jakaś moc przekonująca, jeśli jakieś serdeczne współczucie – ciągle uczy apostoł narodów – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” (Flp 2, 1-4).

Ufam serdecznie, że to przesłanie dobrze zapamiętamy. Oby stało się ono naszą pełną własnością. Zatem służmy sobie nawzajem tym darem, jaki każdy otrzymał, aby we wszystkim był uwielbiony Bóg przez naszego Pana Jezusa Chrystusa (por. 1 P 4, 10-11)

 Amen!


* Kazanie z okazji siódmej rocznicy śmierci śp. s. Gabrieli (Teresy) Jaworskiej oraz poświęcenia tablicy ku jej czci i pamięci wygłoszone 7 lipca 2019 r. w kościele p.w.  św. Barbary w Staszowie.

[1] J. Popek, Świadectwo, w: E. Walewander, Życie w obronie wartości. Siostra Gabriela Jaworska OP 1950-2012, Lublin 2015, s. 69.

[2] Tamże, s. 31.

[3]  Rękopis w posiadaniu autora.

[4] Tamże.

[5] Życie w obronie wartości, s. 66-67.

199 Piesza Pielgrzymka Staszów-Sulisławice 29-30.06.2019

30 czerwca 2019
Komentowanie nie jest możliwe

           W sobotni poranek 29 czerwca pątnicy obydwu parafii wyruszyli na 199 Pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Bożej Sulisławskiej. Swą pielgrzymkę rozpoczęli Mszą Świętą w kościele św. Bartłomieja, podczas której złożyli duchowe dary na ołtarzu, w intencji świętości  rodzin i parafii.

             Podczas homilii kaznodzieja zaproponował, abyśmy przygotowali się na 200-setną rocznicę pielgrzymki: „nie w tablicy pamiątkowej  tkwi sens, ale w tablicy serca ludzkiego przez odnowienie życia religijnego, tj. przez sakrament pokuty, Eucharystii, uczestnictwo w  rekolekcjach Wielkanocnych prowadzonych przez Ojców Zmartwychwstańców z Sulisławic”.

            Lekki powiew wiatru towarzyszył przy tworzeniu się kolumny 267 pątników Pieszej Pielgrzymki. Wesoły śpiew scholi i dźwięk gitary wydobywał się z głośników, trafiając nie tylko do uszu, ale i do serc pielgrzymów, które oddawały cześć Bogu Stwórcy. Jeden z pątników relacjonuje: „niesamowite było to, że mogliśmy poczuć klimat tamtych dni sprzed dwustu lat, kiedy to mieszkańcy Staszowa w tak dramatycznej sytuacji, jaką była panująca zaraza, która zabierała w zastraszającym tempie ich bliskich – zbijają krzyż z dwóch kawałków drewna i wyruszają do Matki Bożej Sulisławskiej prosząc Ją, aby zaraza ustała. Kiedy ich oczom ukazują się wieże kościoła padają na twarz, a z głębi ich serc wyrywa się krzyk: Matko ratuj! Pył ziemi miesza się z ich oddechem, a łzy nawilżają spękaną ziemię. Matko ratuj! Matko umierają nasze rodziny, Matko patrz ile sierot, Matko umarł nasz duchowy opiekun, jesteśmy jak owce bez pasterza. Matko ratuj!”. W opadającym na ziemię kurzu drogi, wśród płaczów i jęków, do uszu pątników dociera radosny tętent kopyt końskich i dźwięczny głos jeźdźca: Zaraza ustała! Nikt już nie umarł!.”

O Matko Święta, Pani Sulisławska,
co spod podwójnej, w niebo mknącej wieży
 czarnego na nas spoglądasz obrazka,
módl się za nami.

                                                                                                                         /Zbigniew Kabata „Partyzant”/

           Nasi pątnicy pielgrzymowali wśród lasów, pól i budynków mieszkalnych pobliskich wiosek, zatrzymując się na chwilę odpoczynku. Podczas postoju pielgrzymi kosztowali wyroby mięsne „od Gajka” i jagodzianki z piekarni pani Zosi oraz popijali kawę i herbatę roznoszoną przez „siostry pielgrzymkowe” w turystycznych kubkach. Cały szpaler zamykał czarny jeep pana Rafała z przyczepką wiozącą plecaki pątników. Pierwszy dzień pielgrzymki zakończył się Mszą Świętą i wspólnym apelem przed „Tronem Matki Sulisławskiej”.

             W niedzielę 30 czerwca do Sanktuarium w Sulisławicach dotarli rowerzyści, którzy kolejną swoją rowerową pielgrzymkę rozpoczęli tego dnia o godzinie 6.30 wyruszając od kościoła świętej Barbary w  Staszowie. Najmłodszy uczestnik miał 6 lat i -  jak mówił – „ciężko było na górkach,  ale dojechałem do Sulisławic”.

              Niedzielne pielgrzymowanie rozpoczęła Droga Krzyżowa, która była przygotowaniem do Mszy Świętej o godzinie 9.30. Kolejny dzień pielgrzymki był jeszcze bardziej słoneczny, termometry wskazywały 39O C w cieniu. O g. 12.20 pątnicy wyruszyli w drogę powrotną wśród śpiewów, modłów i odmawianego różańca.

                Dźwięki dzwonów z wieży kościelnej witały pielgrzymów „spieczonych słońcem”.

IMG_20190629_094632   Sulis-2019   IMG_20190629_100331   IMG_20190629_100657

IMG_20190629_102933   IMG_20190629_101114   IMG_20190629_102528   IMG_20190629_102925

IMG_20190629_100943   IMG_20190629_104019   IMG_20190629_104156   samo-suli-2019

IMG_20190629_152524   IMG_20190629_135135   IMG_20190629_153525   IMG_20190629_165420

IMG_20190629_170926   IMG_20190629_170938   IMG_20190629_175043   IMG_20190629_175307

IMG_20190629_175728   IMG_20190630_101545   IMG_20190630_110055   IMG_20190630_191145

                

                

                

Boże Ciało 2019

20 czerwca 2019
Komentowanie nie jest możliwe

             Dając wyraz jedności Kościoła po raz kolejny rodziny obu staszowskich parafii włączyli się we wspólną procesję Bożego Ciała. Procesję rozpoczęła Eucharystia o g.10.00 na którą przybyli mieszkańcy obu parafii wraz z dziećmi obchodzącymi pierwszą rocznice Komunii Świętej. Msza Święta z uroczystości Bożego Ciała była zarazem prymicyjną nowo wyświęconego kapłana.

            Procesja z Najświętszym Sakramentem wyruszyła ulicami naszego miasta. Dziewczynki licznie zgromadzone na procesji „haftowały dywan z kwiatów” dla żywego i prawdziwego Boga, który wychodzi do swojego ludu. W procesji udział wzięła Orkiestra Siarkopolu, która uświetniła tę Uroczystość. Zgodnie z tradycją procesja zatrzymała się przy czterech ołtarzach, dwa z nich znajdowały się na terenie parafii św. Bartłomieja, a dwa na terenie parafii św. Barbary. Przy każdym ołtarzu została odśpiewana inna Ewangelia: o ostatniej wieczerzy, o rozmnożeniu chleba, o spotkaniu z uczniami w drodze do Emaus i Modlitwa Arcykapłańska Chrystusa. Przy każdym ołtarzu śpiewano kolejne zawołania suplikacji: „Święty Boże…”, po czym kapłan udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.  Procesja zakończyła się w kościele św. Barbary, gdzie śpiewem   „Ciebie Boga wysławiamy…” podziękowaliśmy Bogu za piękną pogodę, liczny udział wiernych i modlitewne skupienie.

1   2   3   3a

4   5   6-1   7

7a   7b   8   9

10   11   12   13

14   14a   15   16

17   17a   18   19

20   21   22

Oktawa Bożego Ciała

IMG_20190624_174928[1]   IMG_20190624_175010[1]   DSC_3279

 

Następna strona »