Strona główna » Bez kategorii » Wielki Piątek – kazanie pasyjne

Wielki Piątek – kazanie pasyjne

10 kwietnia 2020

Liturgia Wielkiego Piątku jest wzruszającą kontemplacją tajemnicy Krzyża. Wzywa każdego wiernego, nie tylko do wspomnienia, lecz przeżywania bolesnej Męki Pana.

Po mozolnym i pełnym cierpienia trudzie, Jezus wchodzi z krzyżem na ramionach na szczyt Golgoty. Golgota, tak nazywało się miejsce ukrzyżowania Jezusa. Był to niewielki pagórek położony za miastem, obok publicznej drogi.

Po przybyciu na to miejsce, żołnierze zaczęli ustawiać krzyż. W między czasie, podano Jezusowi wino zmieszane z żółcią i gorzkimi ziołami. Taki napój przysługiwał skazańcom, aby oszołomienie nim, nie odczuwali bólu męki. Dzisiaj coś w rodzaju morfiny.

Jezus skosztował nieco tego napoju, ale nie chciał pić. Pragnął bowiem przytomnie i świadomie do końca odczuwać wszystkie okropności swej męki.

Teraz pozostało już tylko przymocowanie rąk i nóg Jezusa do krzyża. Według zwyczaju skazańców przybijano wielkimi gwoźdźmi, dla których przedtem wiercono otwory w drzewie krzyża. Dla Jezusa kaci źle obliczyli rozstaw otworów i musieli jedną rękę Chrystusowi naciągnąć sznurem, co spowodowało głuchy trzask kości w obojczyku.

Rozpoczęło się teraz długie, powolne konanie. Śmierć okrutna, bo jak zostało to udokumentowane, konanie na krzyżu przeciągało się w niektórych przypadkach nawet do trzech dni i trzech nocy. Skazaniec umierał najczęściej na wskutek uduszenia, polegającego na tym, że ciało wiszące na wykręconych rękach nie było już w stanie swobodnie oddychać.

Jeśli skazaniec był silny, mógł podciągać się za pomocą nóg, również przygwożdżonych do krzyża i w ten sposób zaczerpnąć powietrza. Gdy jednak sił brakowało, podciąganie się na nogach było niemożliwe. To dlatego, jak piszą Ewangeliści, dwóm skazańcom ukrzyżowanym z Jezusem połamano golenie, aby tym samym przyspieszyć im śmierć. Ciało bezwładnie opadało trzymając się już tylko na przybitych dłoniach.

Jezus, umęczony już wcześniej zadanymi torturami, biczowaniem i cierniem ukoronowaniem, był bardzo osłabiony, dlatego śmierć nastąpiła wcześniej. Nawet jak pisze św. Marek w 15 rozdziale swojej Ewangelii, sam Piłat zdziwił się, że Jezus już skonał.

Tylko jeden z żołnierzy jakby nie dowierzając, włócznią przebija bok Chrystusowi, z którego natychmiast wypłynęła krew i woda. Albowiem wbita włócznia, otworzyła opłucną, uszkodziła większe naczynia krwionośne płucne, otworzyła worek sercowy i uszkodziła mięsień sercowy wypełniony cieczą krwisto – surowiczną, czyli krwią i wodą. Było to dla żołnierza niezawodną i nieomylną rzeczywistością śmierci Chrystusa na krzyżu.

W tej właśnie chwili, jakby koniec świata zaczyna się dziać na Kalwarii. Najpierw słońce zaczyna ciemnieć stopniowo, potem zmienia kolor, czerwienieje, jakby zanurzało się w samej Krwi Chrystusa. Od krwawych promieni czerwonego słońca cała Kalwaria, cały świat staje się czerwony. Potem słońce nagle ciemnieje, a cała ziemia zamienia się jakby w straszny ciemny grób. Wśród tych ciemności błyskawice, zaczęły targać niebem. Wśród błyskawic, bicia piorunów, ziemia zaczęła się trząść, skały pękać. Nagle otwierają się groby, wychodzą z nich zmarli i udają się ku krzyżowi, aby złożyć hołd Ukrzyżowanemu. Cała przyroda drży w chwili śmierci swego Pana i Stwórcy.

Ofiara krzyża skończona. KONIEC. Tak by się wydawało, lecz to jest dopiero początek. Koniec Męki, a początek zbawienia dusz ludzkich. Od tej chwili, krzyż ma dla nas wartość zbawczą.

Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,

Na wieczne czasy bądźże pozdrowiony:

Ta sama krew Cię skropiła,

Która nas z grzechów obmyła…

Jesteśmy zaproszeni do zgłębiania tajemnicy Krzyża. Uczestniczymy w tej Męce poprzez nasze codzienne zmagania z trudnymi sytuacjami, cierpieniem, własną słabością, które są dla nas okazją do duchowego umierania z Chrystusem.

Z chwilą śmierci Chrystusa na krzyżu, stał się on znakiem zwycięstwa nad szatanem i grzechem, symbolem zbawienia, chwały, chluby, mocy i nadziei. Toteż krzyżowi przysługuje kult uwielbienia.

Rozpoczął się on w V w. w Jerozolimie w dniu 14 września, tj. po rocznicy poświęcenia świątyni Zmartwychwstania. Z tej rocznicy wyłoniło się odrębne święto, które przejął Kościół powszechny.

Krzyż przemieniony przez Jezusa, stał się znakiem honoru. Dlatego ludzie zasłużeni otrzymują Krzyż Wielki, Krzyż Komandorski, Oficerski, Kawalerski, Złoty, Srebrny, Brązowy. Zasłużeni wybitnie na polu walki zostają wyróżnieni krzyżem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Niepodległości, Krzyżem Powstańców.

Ale szczerze rzecz biorąc krzyż powinni nosić tylko ludzie wierzący. Dla niewierzącego bowiem żaden krzyż nie błyszczy majestatem Męki Jezusa i nadal ma w sobie coś „z szubienicy”. Krzyż dla wierzących jest i pozostanie zawsze znakiem zwycięskim, niepokonanym.

Wciąż aktualne pozostają słowa wieszcza Zygmunta Krasińskiego (1812-1859) z poematu Nie-boska komedia, wypowiedziane przez hrabiego Henryka do ateisty Pankracego: „Widziałem ten Krzyż, bluźnierco, w starym Rzymie. U stóp jego leżały gruzy potężniejszych sił niż twoje. Sto bogów twemu podobnych walało się przed nim w pyle. A on stał na wysokościach. Ramiona swe wyciągał na Wschód i Zachód. Czoło swe święte maczał w promieniach słońca. Znać było, że jest Panem świata”. Pankracy tonąc w niewymownym świetle, widzi, że przegrał, że został pokonany i woła: Galileae vicisti! (Galilejczyku, zwyciężyłeś!).

Wielki kompozytor Ludwik van Beethoven powiedział: że krzyże w życiu pełnią rolę, jak krzyżyki w muzyce: „podwyższają”

Prawdopodobnie każdy człowiek przeżyje w swoim życiu dzień Podwyższenia Krzyża. Nikogo on nie ominie. Przychodzi w różnym czasie, w różnym wieku, nawet i w dzieciństwie.

To zdarzenie miało miejsce w obozie oświęcimskim:

Ostatnie promienie zachodzącego słońca padały na kolczaste druty obozu oświęcimskiego. Z obozu czeskiego do polskiego szło małe dziecko, w pasiakach. Na piersiach litera ,,P”, to znaczy, że to polskie dziecko. A kiedy ten chłopiec poznał ze nadchodzi SS-man cały drgnął, bo on wiedział co to spotkanie z Niemcem. Chciał uciekać, ale zorientował się ze nie zdąży. Idzie dalej i stało się to, czego się spodziewał.

Kiedy Niemiec przyszedł, chwycił to polskie dziecko za kołnierz, zaczął potrząsać, aż pękły pasiaki. Na piersiach chłopca zobaczył mały drewniany krzyżyk, zawieszony na sznureczku. SS-man, nie może spokojnie patrzeć na krzyż, dlatego zrywa go z piersi chłopca i rzuca na ziemię. Mówi: „Podepcz! Jak nie podepczesz to zabiję”.

To dziecko jakby nie słyszało tej groźby. Klęka, podnosi krzyżyk z ziemi, przyciska do ust i całuje. Nie wytrzymał tego Niemiec, jednym kopnięciem powała to polskie dziecko na ziemię i zaczyna po nim deptać żołnierskimi butami. Zatrzeszczały kości, polała się krew, zdeptał okrutny SS-man to polskie, niewinne dziecko za krzyż. A to dziecko, jedną rączkę ściska, jakby zaciskał pięść, a drugą palce z bólu wbija w ziemię, jakby chciało pytać, za co? Ale nie koniec na tym.

Wieczorem, więźniowie zebrali się na apel. Patrzą, ciągną to polskie dziecko nieżywe. Za nim ciągnie się jego rączka, a w tej rączce coś trzyma, patrzą a to krzyżyk. Zaciśnięta rączka skostniała już z zimna, ale trzyma krzyżyk, bo ten krzyżyk od ojca, od matki.

Popatrzcie, to dziecko dało się podeptać, ale krzyżyka z ręki nie wypuściło. Oddało życie za wiarę, oddało życie za Krzyż, bo w Jego ranach jest nasze zdrowie i nasze zbawienie.

Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam,

Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę,

Krzyż Twój całuje, pod krzyżem uklękam,

Bo na tym krzyżu Boga mego widzę.

Niech zatem spoglądanie na ten znak wiary i zwycięstwa oraz przeżywania Wielkiego Piątku, daje nam wierząc, że w „krzyżu miłości nauka, i kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie”, zaowocuje nowa skalą wartości.

Byśmy nie uciekali od tego wszystkiego, co w naszym życiu układa się w kształt krzyża, lecz z wiarą naśladowali Maryję, która wiernie do końca stała pod krzyżem swego Syna. Amen!   Ks. Witold Koba 

DSC_0464   DSC_0467   DSC_0473   DSC_0479

DSC_0482   DSC_0485   DSC_0494   DSC_0495

DSC_0498   DSC_0503   DSC_0507   IMG_20200411_100935

Bez kategorii