Strona główna » Bez kategorii » Wielki Czwartek

Wielki Czwartek

9 kwietnia 2020

Staszowska karawaka

           Krzyż, jako symbol wiary chrześcijańskiej odnajdujemy w wielu miejscach naszego życia i otaczającej nas przestrzeni.  Znak krzyża, choć konstrukcyjnie prosty, w twórczości artystycznej przybiera często piękny, artystyczny rysunek i oprawę plastyczną, posiada także wiele wariantów. Ze względu na panującą obecnie pandemię koronawirusa pragnę w tym miejscu wspomnieć, o jednym z nich, a mianowicie o krzyżu o dwóch belkach ( krzyż patriarchalny).  zwanym Karawaką,  a  także  krzyżem morowym czy cholerycznym.   

          Pierwszy taki krzyż postawiono w XVI wieku w miejscowości Caravaca – stąd nazwa krzyża.    Caravaca to miasto leżące na południu Hiszpanii, które wielokrotnie było świadkiem cudownych wydarzeń związanych  z  przechowywanym  tu krzyżem. W czasie prześladowań chrześcijan   przez Maurów, arabski  władca zażądał odprawienia przez uwięzionego kapłana mszy św. Nie było jednak krzyża. Krzyż przynieśli  aniołowie i ksiądz przed nim odprawił mszę św. Poruszony tym znakiem wódz Maurów przyjął chrześcijaństwo. Jak się później okazało „krzyż z nieba” zawierał relikwie prawdziwego Krzyża, na którym zawisł nasz Zbawiciel. Przybywający do Caravaca pielgrzymi wielokrotnie doświadczali cudów uzdrowień duszy i ciała, szerząc tym samym kult tego cudownego Krzyża.   Do Polski krzyż ten przywędrował wraz z relikwiami Drzewa Krzyża Świętego.   Zaczęto wtedy powszechnie nosić relikwiarzyki w kształcie małych karawak.  Natomiast w czasie „morowego powietrza” mieszkańcy wsi i miast stawiali duże krzyże, aby zaraza omijała ich domostwa.   Z wybuchem każdej epidemii odnawiał się kult do Krzyża o dwóch ramionach. Krzyże te, jeszcze dziś możemy spotkać w wielu miejscowościach.

        Staszów i cała Ziemia Staszowska w przeszłości doświadczyła także wiele straszliwych epidemii. edno z tych wydarzeń, które nawiedziło te tereny upamiętnia bodajże jedyna na terenie powiatu staszowskiego karawaka. Krzyż ten stoi na niewielkim pagórku (kopcu), tuż przy drodze pomiędzy  Podborkiem i Pacanówką. Jak poinformował mnie historyk dr Sławomir Maj nie wiadomo dokładnie, kiedy ten krzyż postawiono. Krzyż ten, z powodu gnicia od ziemi belki pionowej i ciągłego ponownego jej wkopywania zatracił swe pierwotne proporcje.

        Żywą pamiątką po panującej w Staszowie w 1821 roku zarazie, jest coroczna pielgrzymka staszowian do sanktuarium Pani Sandomierskiej  w Sulisławicach.  Na swej „fejsbukowej” stronie Agata Łucja Bazak znana staszowska pisarka, i nauczycielka religii napisała: „Matka Boża w cudownym wizerunku Pani Sulisławskiej od blisko czterech wieków opiekuje się mieszkańcami Staszowa. Jej cudowny wizerunek skrywa kościół pw. Narodzenia NMP w Sulisławicach, miejscowości oddalonej od Staszowa około 24 km. Wdzięczni staszowianie pieszo pielgrzymują do Matki Bożej każdego roku. Tradycja pieszego pielgrzymowania w obydwie strony tj. do sanktuarium w Sulisławicach i z sanktuarium do Staszowa nieprzerwanie trwa już blisko 200 lat”.  Natomiast ks. Wawrzyniec Siek w swym „Opisie historycznym parafii i miasta Staszów” wspominał: „W 1821 r.   straszna cholera grasowała w Staszowie. Staszowianie ofiarowali się do M. B. Sulisławskiej. Po oktawie Bożego Ciała udała się do Sulisławic liczna kompania. Nieśli ze sobą krzyż wielki (zapewne karawakę dop. mój), żeby go umieścić w tym miejscu,  z którego ujrzą wieżę kościoła sulisławskiego. Postawili go na Zgórsku. Od tego dnia ustała cholera, ani jeden człowiek nie umarł”.  Pamiątką z tamtych czasów jest cmentarz na Pocieszce, na którym chowano zmarłych na cholerę.  Pielgrzymki do Sulisławic zawsze poprzedza msza św. odprawiana właśnie na tym cmentarzu i jest sprawowana za zmarłych i w intencji pielgrzymów.

         Jak straszne były to chwile przytoczę tu jeszcze raz ks. W. Sieka: „Podanie niesie, że w czasie ogromnej cholery – jaka nawiedziła Staszów w 1705 r. braciszek reformatów z Sandomierza Józef Hotyński chowając zmarłych i dla siebie […]  grób wykopał. Kiedy doznał objawów cholery, wszedł do grobu i tam życie zakończył. Ludzie tak wymierali, że nie miał kto go pochować”.

            Dla upamiętnienia tych, jakże bolesnych dla naszej staszowskiej wspólnoty wydarzeń, a także z uwagi na obecnie panującą pandemię  COVID -  19 wykonałem „Staszowską karawakę”. Na  ramionach krzyża zamiast tradycyjnych napisów będących skrótami modlitw i wezwań – wyryłem daty: 1656, 1705, 1821, 1849 i 1893 – kiedy to, w Staszowie i okolicy morowe powietrze zbierało swe śmiertelne żniwo. Natomiast w górnej części belki pionowej umieściłem rzeźbiony z jednego kawałka drewna wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa, poniżej datę 2020, a w części dolnej medalion Matki Boskiej Bolesnej Sulisławskiej. Końce belek zakończone są trójliściem – symbolem Trójcy Świętej (krzyż św. Zachariasza).

        Nawiązując do obchodzonego właśnie wyjątkowego tegorocznego Triduum Paschalnego w trójliściach wykonałem pięć otworów będących symbolem Pięciu Ran Chrystusa. Całość pracy utrzymana jest w stylu współczesnej sakralnej sztuki ludowej. Karawaka ta, jest obecnie elementem wystroju w czasie Triduum Paschalnego w kościele pw. Św. Barbary w Staszowie.

IMG_20200411_093536   IMG_20200411_093659  DSC_0464

       Pamiętajmy, karawaka nie jest amuletem i nie należy przypisywać jej magicznych mocy. Natomiast noszenie Karawaki, zresztą jak każdego innego Krzyża, czy medalika jest swoistym wyznaniem wiary i oznaką zaufania i ucieczki do Pana Boga w czasach, w których doświadczają nas epidemie i inne klęski żywiołowe. Dziś, kiedy szukamy wsparcia, pomocy i ochrony przed koronawirusem powróćmy do Karawaki i w tym ciężkim dla nas wszystkich czasie, jeszcze mocniej przylgnijmy do Krzyża.

                                                                                 „Króluj nam Chryste” Józef Żak

Bez kategorii