Strona główna » Bez kategorii » 24 listopada – Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

24 listopada – Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

25 listopada 2019

      W Rzymie na placu przed bazyliką św. Piotra, stoi olbrzymia figura, wysoka, kamienna kolumna. A na tej kolumnie są wyryte i złotymi literami wypisane słowa: „Chrystus wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Władcą”. Tak mało, tylko sześć słów, a jednak żaden władca i żaden król ziemski, nie może przypisać ich sobie, bo za parę lat musiałby je wymazać. Dla Chrystusa zaś mogą być wyryte na wieki, bo jak przepowiedział anioł Gabriel Maryi w chwili zwiastowania: „Królestwo Jego nie będzie mieć końca”. Temu to Królowi nieśmiertelnemu, niewidzialnemu samemu Bogu, poświęcamy dziś w uroczystość Chrystusa Króla kilka uwag.

      Bracia i siostry! Historia ludzkości, była świadkiem różnych potęg tego świata. Zachwycano się swego czasu potęgą króla Dawida, zachwycano się świetnością króla Salomona, a dziś pozostały po nich tylko wspomnienia. Zachwycano się potęgą królów i władców rzymskich, greckich i pogańskich oraz chrześcijańskich, władców od chwili formowania się pierwszych państw aż do chwili obecnej. Ale cóż, dziś pozostały po nich jedynie wspomnienia. Jedni z nich utwierdzali swą pozycję obietnicami, inni dobrymi czynami, inni siłą i terrorem, ale i tak niestety pozostały po nich tylko wspomnienia. Bo cóż z tego, że Aleksander Macedoński wsławił się potęgą, kiedy po śmierci szukał mędrzec jego czaszki i nie znalazł, bo nie odróżnił od innych. Co z tego, że Napoleon będąc u szczytu swej potęgi zawołał dumnie: „Jeden jest Bóg, i jeden na ziemi Napoleon”.

       W tym tygodniu we Francji przeprowadzono ankietę w radio dla młodzieży, kim był Napoleon? Młodzież patrzyła na siebie, wzruszała ramionami. Co z tego, że kazał po zdobyciu Moskwy wybić słowa: „Niebo jest twoje, a ziemia moja”, skoro za chwilę umierał jako wygnaniec. Co z tego, że cesarz Wilhelm II wstając pewnego razu rano powiedział z humorem: „Panie Boże, teraz możesz położyć się spać, bo nad światem czuwa Wilhelm, skoro za chwilę Wilhelm zasnął i już się więcej nie obudził. Aleksander Wielki płakał, że nie morze zdobyć księżyca i gwiazd, bo ziemia już była za mała dla jego próżności. Chrystus nie przelał niczyjej krwi, ale panuje nad gwiezdnymi szlakami. Cesarz Karol Wielki V miał królestwo, w którym słońce nie zachodziło, gdyż panował nad połową Europy i połową Ameryki. Nad jego królestwem słońce zaszło już na zawsze, a królestwo Chrystusa ogarnia cały Świat.

      Owszem, byli władcy, których potomni nazywali szlachetnymi, dobrymi, świętymi, ale nikt z nich nie jest nawet podobny do Chrystusa. On bowiem umiłował człowieka bez miary i bez żadnego wyrachowania, i to takiego człowieka, jaki on jest: biednego, słabego, grzesznego. Świadczy o tym Jego życie i śmierć na krzyżu -o czym mów nam dzisiejsza Ewangelia. A w niej widzimy różnych ludzi, którzy przyglądając się ofierze Bożej miłości zajmują różne postawy. Widzimy przedstawicieli Wysokiej Rady i żołnierzy rzymskich, którzy drwią i szydzą z Jezusa uważając, że ich ziemska władza i siła oręża pokonały tego, który powiedział o sobie, że jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. Widzimy zgromadzony lud, który obojętnie stoi i patrzy zaciekawiony tym, co się wydarzy. Widzimy złoczyńcę, który szukając sposobu uniknięcia należnej mu kary, domaga się od Jezusa cudu. Widzimy także skruszonego skazańca, który uznaje popełnione zło i przyjmuje zasłużoną karę, ale także myśli o wieczności i w Jezusie znajduje nadzieję, że choć dziś skazany, to może na wieczność nie potępiony.

      Widzimy. Ale za nim do tego doszło, gdzieś tam wcześniej słyszymy słowa Piłata: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?” Jezus odpowiedział: „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”. „Jestem Królem”. Jest to uroczyste potwierdzenie wielkiej prawdy. On jest Królem i nie ma sobie podobnego ani równego. Byli wspomniani królowie, władcy, których ludzie nazywali wielkimi, ale kimże oni byli wobec Chrystusa Króla? Gdzie jest dzisiaj ta ich wielkość? Pozostała tylko garść prochu. Dzisiaj nikt ich już nie kocha, ani się nie boi, a wielu w ogóle nic o nich nie słyszało.

      Chrystus jest Królem, który wiecznie żyje. Codziennie miliony padają przed Nim na kolana, miliony wypowiadają ze czcią Jego imię. Od chwili, gdy umarł na krzyżu, żyły na ziemi niezliczone miliony ludzi. Oni przeminęli, a On jest zawsze i wszędzie. Nikt nie zdołał Go zwyciężyć i nikt nie potrafi o Nim zapomnieć. On jest wiecznym królem ludzi wieków, nieba i ziemi.

      W czasie wojny na plac kościelny przyjechał na pięknym koniu oficer niemiecki. Zainteresowała go namalowana na blasze postać Jezusa Chrystusa. Zbliżył się do tego obrazu i powiedział. Jeżeli jesteś władcą, królem, Panem wszechświata, to zobaczę, czy będziesz się bronił. Stoczę z Tobą pojedynek i wymierzył serię strzałów w stronę obrazu. Nie widząc żadnej reakcji, roześmiał się i wyjechał z placu kościelnego na jezdnię. Nagle nad jezdnią ukazało się nie wiadomo skąd stado przelatujących kuropatw. Koń poderwał się do góry i strącił z siodła oficera. Nie spadł z konia zupełnie, bo jedna noga została mu w strzemionie, pozostała część ciała ciągnęła się po ziemi, z którego pozostały tylko szczątki. Więc jednak pojedynek przegrał.

     „Bo panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie”. Wszyscy, którzy czekali na klęskę Jezusa przeminęli, a Jezus, Jego Ewangelia i Jego królestwo trwają. „Zbawicielowi świata na przełomie wieków 1900/1901 Parafia Zakopane”. Taki napis umieszczono na krzyżu wzniesionym na Giewoncie w dniu 19 sierpnia 1901 roku. Widnieje on z daleka i zmusza do refleksji. Wznieśli go parafianie pod kierownictwem ówczesnego ks. proboszcza Kaszelewskiego. Zaangażowano 500 osób i 18 wozów, by zawieźć i zanieść metalowe sztaby, cement i wodę na sam szczyt. Po tygodniu stanął zamontowany na szczycie krzyż: 15 m wysoki i ważący blisko dwie tony. Na skrzyżowaniu widnieją słowa samego Ojca św. Jana Pawła II, które ułożył On dla krzyżów jubileuszowych: „Jezu Christo Rex mundi, restitutae per Ipsum salutis – Jezusowi Chrystusowi Królowi Świata w roku 1900 naszego zbawienia”.

      Podobnych pomników wiary, wystawionych Chrystusowi na szczytach gór jest wiele. Wystarczy wspomnieć choć niektóre. U ujścia rzeki Tag koło Lizbony, w Portugalii, wzniesiono gigantyczny pomnik Chrystusa Króla. Jest to figura trzydziestometrowa, wzniesiona na cokole wysokości 85 metrów. Przez siedem lat trwała budowa, zakończona w 1958 r. jako wotum wdzięczności za uchronienie Portugalii od nieszczęść drugiej wojny światowej. W Ekwadorze nad miastem Gayaquil góruje posąg Chrystusa mający 80 metrów wysokości, wyższy jest on od posągu Zbawiciela nad zatoką w Rio de Janeiro. Posągi Chrystusa są niemal wszędzie. Na szczytach górskich, na wieżach kościołów i na grobach cmentarnych. Są one wyrazem wiary chrześcijan, że Chrystus jest Królem Wszechświata. Są wyrazem hołdu i wdzięczności wobec Pana i Władcy świata.

      Jemu też w dniu dzisiejszym, w tę ostatnią niedzielę roku kościelnego, oddajemy hołd i cześć. Władcy królów ziem. Temu, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów. Jemu chwała i moc na wieki wieków. On jest Alfa i Omega. Który jest, Który był i Który przychodzi. Wszechmogący Pan. Król wszechświata. Żołnierze Piłata, dla wyszydzenia Go, wcisnęli Mu na głowę cierniową koronę. Tymczasem cierniowa korona Chrystusa była bardziej pożyteczna dla świata, niż wszystkie korony królewskie. Miała ona być znakiem pośmiewiska, a stała się symbolem Chrystusowego królestwa, opartego na miłości i poświęceniu. Temu światu schorowanemu, zainfekowanemu, zarobaczonemu różnymi ideologiami, wychodzi naprzeciw Chrystus ze swoim orędziem. Jestem Królem.

      Chrystus jest zatem jedynym Królem, któremu całkowicie możemy się zawierzyć, jedynym władcą, którego nie musimy się lękać, a królestwo Jego może być naszym, jest w zasięgu naszych możliwości, bo rozpoczyna się ono już tutaj dla nas na ziemi.

Głosimy dziś: Jezu Chryste Twoje Królestwo: prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju. Amen!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Ks. Witold Koba

Bez kategorii