Strona główna » Bez kategorii » Imieniny u Matki Sulisławskiej

Imieniny u Matki Sulisławskiej

12 września 2019

12 września grupa naszych parafian szykowała się na wyjazd do Sulisławic na imieniny naszej Matki ziemi Sandomierskiej. Pierwsi pielgrzymi przybyli na umówione miejsce, już o g. 15.30, skąd z niecierpliwością oczekiwali na przyjazd autokaru. Co rusz wzrok ich zatrzymywał się na spiczastej wieży kościoła, to znów zachęcony szumem kół z oddali, kierował się w stronę pobliskiej krzyżówki, skąd miał nadjechać kierowca PKS-u.

Gdy wybiła g. 15.50 z za zakrętu wyłonił się czarno – pomarańczowy autobus,  w szybie którego odbijające się słońce dawało jakby znaki sygnału morse’a: „W.S.I.A.D.A.M.Y”.

Każdy z pielgrzymów zajął sobie wygodne miejsce we wnętrzu 55 osobowego pojazdu. Pielgrzymi wieźli ze sobą zakupiony w pobliskiej kwiaciarni bukiet kwiatów – różowych lilii – dla pięknej Sulisławskiej Pani.

Na miejsce dojechaliśmy nieco przed g. 17.00. Naszym oczom ukazały się dwa kościoły jeden z  XIII, drugi zaś z XIX wieku w którym zawieszony jest podwójnie malowany cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej, zwanej Sulisławską.

W zielonych wierzchołkach kasztanów ponad ośniedziałym dachem igrały, skrząc się figlarnie, promienie wrześniowego słońca.

Rozpoczęliśmy Drogę Krzyżową. Kolejno przechodząc stacje pochylaliśmy się nad męka Zbawiciela. Przy każdej z nich odsłaniała się nędza naszej duszy, szukaliśmy siebie w Matce, Szymonie, Weronice, kobietach płaczących, Janie  – umiłowanym uczniu, Marii Magdalenie ale czy znaleźliśmy?  Jak mówi jeden ze świętych: „każdy zostanie osądzony z miłości”…

Droga Krzyżowa przygotowała nas do Mszy Świętej o g. 18.00, którą sprawowali: proboszcz parafii, o. Wincenty i ks. Krzysztof.  Podczas Eucharystii,  jak pisze świadek tamtych wydarzeń: „niejako sama Matka Boża ubrana w niebieski płaszcz z bisioru zeszła do nas od tronu niebieskiego,  krocząc majestatycznie wśród śpiewu chórów anielskich, zostawiając za sobą płatki czerwonych róż”.  Radosna twarz młodej Maryi witała przybyłych, patrząc na nich z wielką czułością.  Wiedziała bowiem o ich troskach, potrzebach, radościach i smutkach.  Każdy z przybyłych otrzymał od Niej „kwiat łask”.

 Na końcu Eucharystii  padły znamienne słowa: „przyjechaliście dziś na imieniny Matki, jest to wyjątkowy wieczór, ale najtrudniejsze są pożegnania”… po twarzach zebranych popłynęły łzy.

 Ze śpiewem na ustach: „żegnaj Sulisławska Matko jedyna…” ruszyliśmy w drogę powrotną. Wielkie pomarańczowe słońce malowniczo wkomponowało się krajobraz  pobliskiej Wiązownicy, za nami stała wieczorna zorza, zmrok zaczął osiadać. Wtem z daleka błysła tabliczka Staszów i powróciliśmy do „swojej Ojczyzny” …

1   2   6

3   4

8

Bez kategorii