Zbiórka żywności w ramach programu caritas „Tak, pomagam!” – Adwent 2019

7 grudnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

W trwającej 7-8 grudnia 2019 ogólnopolskiej akcji Caritas „Tak, POMAGAM!” włączyli się ministranci, schola parafialna i członkowie Odnowy w Duchu Świętym z naszej parafii. Już od wczesnego rana poszczególne grupy naszych wolontariuszy ubranych w czerwone koszulki, kamizelki i smycze z identyfikatorami z logo Caritas  rozlokowały się w poszczególnych sklepach włączonych w tegoroczną zbiórkę żywności.  Produkty długim terminem przydatności do spożycia, które jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia trafią do najbardziej potrzebujących rodzin z naszej parafii.  Jak mówili wolontariusze: ”cieszymy się, że mogliśmy wziąć udział w akcji która ma na celu uwrażliwić nas na potrzeby osób starszych żyjących w biedzie i zachęcić do dzielenia się na miarę swojej wrażliwości i możliwości. Najwięcej zebraliśmy cukru, mąki, makaronu, kaszy, ryżu i słodyczy”.

IMG_20191207_114742   IMG_20191207_120116   IMG_20190330_094820

Odpust parafialny ku czci św. Barbary, 4 grudnia 2019

5 grudnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

4 grudnia br. obchodziliśmy Odpust Parafialny ku czci św. Barbary, dziewicy i męczennicy. Na Mszy Świętej o g. 14.00 zebrali się: Pani minister Anna Krupka, posłowie, Zarząd, górnicy i pracownicy GA KiZChS „Siarkopol” S.A. zarówno obecni jak i Ci którzy przeszli w stan spoczynku. Górnicy z całym zaangażowaniem włączyli się w liturgię, a orkiestra Siarkopolu zapewniła oprawę muzyczną.

Kaznodzieja w swojej homilii wskazał nam atrybuty Naszej Patronki: Pismo Święte, palmę męczeństwa, wieżę z trzema oknami, miecz i hostię.

IMG_20191204_145934   IMG_20191204_145836  IMG_20191204_143648

IMG_20191204_143958   DSC_0075-628x420

Natomiast wieczornej Mszy Świętej przewodniczył  Dyrektor Muzeum Diecezjalnego „Domu Jana Długosza” w Sandomierzu ks. Andrzej Rusak pochodzący z naszej parafii,  a homilie wygłosił kustosz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Bogorii ks. Paweł Cygan.

IMG_20191204_175915

XI BIEG BARBÓRKOWY 2019

5 grudnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

W środowe przedpołudnie 4 grudnia 2019 r. ulica Mickiewicza przy naszym kościele św. Barbary wypełniona była przez biegaczy, ich rodziny, wolontariuszy oraz licznych kibiców XI  Biegu Barbórkowego.

Biegi  odbyły się na trasie ulic Mickiewicza -Komisji Edukacji Narodowej – Konstytucji 3 Maja, z metą przy hali OSiR. Dzieci i młodzież walczyła o najlepsze miejsca ale przede wszystkim liczył się hart ducha i ciała na wzór św. Barbary, która wiele musiała przezwyciężyć jako młodziutka dziewczyna.

Co roku podczas gdy zawodnicy pokonują ostatnie metry biegu, wszyscy zebrani kibicują im jak najgłośniej.

Na zakończenie na hali przy szkole nr. 3 zostały wręczone pamiątkowe puchary, dyplomy i  medale. Organizatorami tegorocznych biegów była nasza parafia, Urząd Miasta i Gminy w Staszowie, oraz powiatowe i miejsko-gminne Zrzeszenie Ludowe Zespoły Sportowe.

_MG_5987   _MG_6000   _MG_6024   _MG_6124

_MG_6209   _MG_6199   _MG_6225   _MG_6193

Inauguracja obchodów odpustowych ku czci św. Barbary

2 grudnia 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Święta Barbara Nasza Patronka

      Trwając w modlitewnym oczekiwaniu na odpust parafialny 4 grudnia 2019 dnia – w I Niedzielę Adwentu sprawowana była Msza Święta podczas której modliliśmy się za wstawiennictwem św. Barbary w intencjach dzieci, młodzieży, a także  pracowników Siarkopolu, Hut Szkła i pracowników Gazu. Mszy Świętej przewodniczył Ordynariusz Diecezji Sandomierskiej ks. bp. Krzysztof Nitkiewicz.

     Na spotkanie przybyli przedstawiciele zakładów którym patronuje św. Barbara oraz władze miasta.  Oprawę muzyczną wydarzeniu zapewniła orkiestra „Siarkopolu” oraz schola parafialna. Na zakończenie wspólnej Eucharystii odbyło się  poświęcenie medalików dla dzieci I-szo komunijnych.

https://diecezjasandomierska.pl/modlitwa-za-wstawiennictwem-swietej-barbary/

24 listopada – Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

25 listopada 2019
Komentowanie nie jest możliwe

      W Rzymie na placu przed bazyliką św. Piotra, stoi olbrzymia figura, wysoka, kamienna kolumna. A na tej kolumnie są wyryte i złotymi literami wypisane słowa: „Chrystus wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Władcą”. Tak mało, tylko sześć słów, a jednak żaden władca i żaden król ziemski, nie może przypisać ich sobie, bo za parę lat musiałby je wymazać. Dla Chrystusa zaś mogą być wyryte na wieki, bo jak przepowiedział anioł Gabriel Maryi w chwili zwiastowania: „Królestwo Jego nie będzie mieć końca”. Temu to Królowi nieśmiertelnemu, niewidzialnemu samemu Bogu, poświęcamy dziś w uroczystość Chrystusa Króla kilka uwag.

      Bracia i siostry! Historia ludzkości, była świadkiem różnych potęg tego świata. Zachwycano się swego czasu potęgą króla Dawida, zachwycano się świetnością króla Salomona, a dziś pozostały po nich tylko wspomnienia. Zachwycano się potęgą królów i władców rzymskich, greckich i pogańskich oraz chrześcijańskich, władców od chwili formowania się pierwszych państw aż do chwili obecnej. Ale cóż, dziś pozostały po nich jedynie wspomnienia. Jedni z nich utwierdzali swą pozycję obietnicami, inni dobrymi czynami, inni siłą i terrorem, ale i tak niestety pozostały po nich tylko wspomnienia. Bo cóż z tego, że Aleksander Macedoński wsławił się potęgą, kiedy po śmierci szukał mędrzec jego czaszki i nie znalazł, bo nie odróżnił od innych. Co z tego, że Napoleon będąc u szczytu swej potęgi zawołał dumnie: „Jeden jest Bóg, i jeden na ziemi Napoleon”.

       W tym tygodniu we Francji przeprowadzono ankietę w radio dla młodzieży, kim był Napoleon? Młodzież patrzyła na siebie, wzruszała ramionami. Co z tego, że kazał po zdobyciu Moskwy wybić słowa: „Niebo jest twoje, a ziemia moja”, skoro za chwilę umierał jako wygnaniec. Co z tego, że cesarz Wilhelm II wstając pewnego razu rano powiedział z humorem: „Panie Boże, teraz możesz położyć się spać, bo nad światem czuwa Wilhelm, skoro za chwilę Wilhelm zasnął i już się więcej nie obudził. Aleksander Wielki płakał, że nie morze zdobyć księżyca i gwiazd, bo ziemia już była za mała dla jego próżności. Chrystus nie przelał niczyjej krwi, ale panuje nad gwiezdnymi szlakami. Cesarz Karol Wielki V miał królestwo, w którym słońce nie zachodziło, gdyż panował nad połową Europy i połową Ameryki. Nad jego królestwem słońce zaszło już na zawsze, a królestwo Chrystusa ogarnia cały Świat.

      Owszem, byli władcy, których potomni nazywali szlachetnymi, dobrymi, świętymi, ale nikt z nich nie jest nawet podobny do Chrystusa. On bowiem umiłował człowieka bez miary i bez żadnego wyrachowania, i to takiego człowieka, jaki on jest: biednego, słabego, grzesznego. Świadczy o tym Jego życie i śmierć na krzyżu -o czym mów nam dzisiejsza Ewangelia. A w niej widzimy różnych ludzi, którzy przyglądając się ofierze Bożej miłości zajmują różne postawy. Widzimy przedstawicieli Wysokiej Rady i żołnierzy rzymskich, którzy drwią i szydzą z Jezusa uważając, że ich ziemska władza i siła oręża pokonały tego, który powiedział o sobie, że jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. Widzimy zgromadzony lud, który obojętnie stoi i patrzy zaciekawiony tym, co się wydarzy. Widzimy złoczyńcę, który szukając sposobu uniknięcia należnej mu kary, domaga się od Jezusa cudu. Widzimy także skruszonego skazańca, który uznaje popełnione zło i przyjmuje zasłużoną karę, ale także myśli o wieczności i w Jezusie znajduje nadzieję, że choć dziś skazany, to może na wieczność nie potępiony.

      Widzimy. Ale za nim do tego doszło, gdzieś tam wcześniej słyszymy słowa Piłata: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?” Jezus odpowiedział: „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie”. „Jestem Królem”. Jest to uroczyste potwierdzenie wielkiej prawdy. On jest Królem i nie ma sobie podobnego ani równego. Byli wspomniani królowie, władcy, których ludzie nazywali wielkimi, ale kimże oni byli wobec Chrystusa Króla? Gdzie jest dzisiaj ta ich wielkość? Pozostała tylko garść prochu. Dzisiaj nikt ich już nie kocha, ani się nie boi, a wielu w ogóle nic o nich nie słyszało.

      Chrystus jest Królem, który wiecznie żyje. Codziennie miliony padają przed Nim na kolana, miliony wypowiadają ze czcią Jego imię. Od chwili, gdy umarł na krzyżu, żyły na ziemi niezliczone miliony ludzi. Oni przeminęli, a On jest zawsze i wszędzie. Nikt nie zdołał Go zwyciężyć i nikt nie potrafi o Nim zapomnieć. On jest wiecznym królem ludzi wieków, nieba i ziemi.

      W czasie wojny na plac kościelny przyjechał na pięknym koniu oficer niemiecki. Zainteresowała go namalowana na blasze postać Jezusa Chrystusa. Zbliżył się do tego obrazu i powiedział. Jeżeli jesteś władcą, królem, Panem wszechświata, to zobaczę, czy będziesz się bronił. Stoczę z Tobą pojedynek i wymierzył serię strzałów w stronę obrazu. Nie widząc żadnej reakcji, roześmiał się i wyjechał z placu kościelnego na jezdnię. Nagle nad jezdnią ukazało się nie wiadomo skąd stado przelatujących kuropatw. Koń poderwał się do góry i strącił z siodła oficera. Nie spadł z konia zupełnie, bo jedna noga została mu w strzemionie, pozostała część ciała ciągnęła się po ziemi, z którego pozostały tylko szczątki. Więc jednak pojedynek przegrał.

     „Bo panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie”. Wszyscy, którzy czekali na klęskę Jezusa przeminęli, a Jezus, Jego Ewangelia i Jego królestwo trwają. „Zbawicielowi świata na przełomie wieków 1900/1901 Parafia Zakopane”. Taki napis umieszczono na krzyżu wzniesionym na Giewoncie w dniu 19 sierpnia 1901 roku. Widnieje on z daleka i zmusza do refleksji. Wznieśli go parafianie pod kierownictwem ówczesnego ks. proboszcza Kaszelewskiego. Zaangażowano 500 osób i 18 wozów, by zawieźć i zanieść metalowe sztaby, cement i wodę na sam szczyt. Po tygodniu stanął zamontowany na szczycie krzyż: 15 m wysoki i ważący blisko dwie tony. Na skrzyżowaniu widnieją słowa samego Ojca św. Jana Pawła II, które ułożył On dla krzyżów jubileuszowych: „Jezu Christo Rex mundi, restitutae per Ipsum salutis – Jezusowi Chrystusowi Królowi Świata w roku 1900 naszego zbawienia”.

      Podobnych pomników wiary, wystawionych Chrystusowi na szczytach gór jest wiele. Wystarczy wspomnieć choć niektóre. U ujścia rzeki Tag koło Lizbony, w Portugalii, wzniesiono gigantyczny pomnik Chrystusa Króla. Jest to figura trzydziestometrowa, wzniesiona na cokole wysokości 85 metrów. Przez siedem lat trwała budowa, zakończona w 1958 r. jako wotum wdzięczności za uchronienie Portugalii od nieszczęść drugiej wojny światowej. W Ekwadorze nad miastem Gayaquil góruje posąg Chrystusa mający 80 metrów wysokości, wyższy jest on od posągu Zbawiciela nad zatoką w Rio de Janeiro. Posągi Chrystusa są niemal wszędzie. Na szczytach górskich, na wieżach kościołów i na grobach cmentarnych. Są one wyrazem wiary chrześcijan, że Chrystus jest Królem Wszechświata. Są wyrazem hołdu i wdzięczności wobec Pana i Władcy świata.

      Jemu też w dniu dzisiejszym, w tę ostatnią niedzielę roku kościelnego, oddajemy hołd i cześć. Władcy królów ziem. Temu, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów. Jemu chwała i moc na wieki wieków. On jest Alfa i Omega. Który jest, Który był i Który przychodzi. Wszechmogący Pan. Król wszechświata. Żołnierze Piłata, dla wyszydzenia Go, wcisnęli Mu na głowę cierniową koronę. Tymczasem cierniowa korona Chrystusa była bardziej pożyteczna dla świata, niż wszystkie korony królewskie. Miała ona być znakiem pośmiewiska, a stała się symbolem Chrystusowego królestwa, opartego na miłości i poświęceniu. Temu światu schorowanemu, zainfekowanemu, zarobaczonemu różnymi ideologiami, wychodzi naprzeciw Chrystus ze swoim orędziem. Jestem Królem.

      Chrystus jest zatem jedynym Królem, któremu całkowicie możemy się zawierzyć, jedynym władcą, którego nie musimy się lękać, a królestwo Jego może być naszym, jest w zasięgu naszych możliwości, bo rozpoczyna się ono już tutaj dla nas na ziemi.

Głosimy dziś: Jezu Chryste Twoje Królestwo: prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju. Amen!                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Ks. Witold Koba

Pielgrzymka do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia 2019

5 listopada 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Jak co roku wyruszyliśmy do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Krakowa.
Wyjazd odbył się zgodnie z planem – o g. 5.00. Mglista pogoda nie zepsuła jednak naszej pogody ducha.

IMG_20191026_082813~4   IMG_20191026_092032~2   IMG_20191026_092135~2   IMG_20191026_092813

Kiedy dotarliśmy na miejsce, udaliśmy się do kościoła na Mogile, w którym to znajduje się łaskami słynący wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego. Tam pozostaliśmy na porannej Mszy Świętej, aby u stóp Jezusa nieco odpocząć. Po zakończonej Eucharystii Ojciec cysters przybliżył nam historię kościoła i mogilskiego krzyża. Po zakończonej prelekcji udaliśmy się w dalszą drogę.

IMG_20191026_102801   IMG_20191026_103051~2

Około g. 10.00 dotarliśmy do miejsca w którym to św. siostra Faustyna miała objawienia. Tam uczciliśmy relikwie świętej siostry Faustyn i w cichości serca odmówiliśmy koronką do Miłosierdzia Bożego zawierzając się Bożemu Miłosierdziu.

IMG_20191026_110219~2   IMG_20191026_112433

Kolejnym punktem „naszego szlaku Miłosierdzia” była „kaplica węgierska” – w podziemiach Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie wysłuchaliśmy konferencji o siostrze Faustynie i jej misji propagowania Miłosierdzia na świecie. Mogliśmy usłyszeć o narzędziach Miłosierdzia, które dał nam Jezus, a także o świadectwach działania Miłosierdzia Bożego.
Po zakończonej prelekcji udaliśmy się na Msze Świętą do Sanktuarium na g. 12.00.

IMG_20191026_123528   IMG_20191026_141243   IMG_20191026_141451   IMG_20191026_161459

Nie zwlekając, udaliśmy się do Centrum Jana Pawła II, gdzie mogliśmy zwiedzić jego podziemia, kaplice, pomodlić się w skupieniu przy relikwiach Ojca Świętego.

IMG_20191026_144153~2   IMG_20191026_144510~2   IMG_20191026_150302   IMG_20191026_150505

IMG_20191026_151903~2   IMG_20191026_154015~2   IMG_20191026_154902   IMG_20191026_160421

Jakże miło byliśmy zaskoczeni, gdy dotarliśmy do górnego kościoła Centrum Jana Pawła II, gdzie odbywał się ślub góralski. Śpiewy kapeli „rozradowały nasze serca”, kierując nasze myśli ku Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II, który tak kochał góry.

 

IMG_20191026_161004   IMG_20191026_161023

 

Mimo, iż wróciliśmy późnym wieczorem, każdy czuł zadowolenie z odbytej pielgrzymki, spędzonej w „promieniach Bożego Miłosierdzia”.

 

1 Listopada – Uroczystość Wszystkich Świętych

1 listopada 2019
Komentowanie nie jest możliwe

   Suną dziś sznury samochodów na cmentarze, płynie morze pieszych, by odwiedzić groby zmarłych. Gwar i zgiełk, bo tyle się nie widzieliśmy, bo tyle wydarzeń od poprzedniego spotkania, tyle słów do wypowiedzenia. Życie toczy się dalej, ale dziś jest jakoś inaczej. Choćbyśmy nie wiem jak byli pochłonięci światem, pracą, rodziną, dziś to wszystko zderza się z inną rzeczywistością. Dziś każdy, choć może o tym nie powie na głos, jednak pomyśli w zadumie o śmierci.

   Nie chcemy mówić o śmierci, nie chcemy mówić o odchodzeniu. Z bólem wspominamy widok bliskich w trumnie i ich pogrzeb.

  Ale dzisiejsza Uroczystość Wszystkich Świętych, pozwala nam spokojnie przyjmować tę rozłąkę, dziękować Bogu za zbawienie, za niebo, za Jego odkupieńczą śmierć na krzyżu.

   Cieszymy się, że nasi krewni, bliscy, znajomi, nasi przodkowie osiągnęli chwałę nieba. To jednak nie da się ukryć, że w naszej pamięci niektóre tylko imiona przeżyły. Niektóre tylko postacie pozostały przy nas na co dzień, niby starzy, dobrzy znajomi, może nawet przyjaciele.

   Józef, bo ciągle idzie w parze z Najświętszą Maryją Panną, a Tej się nie zapomina. Franciszek, bo zaczynamy się martwić o naszą przyrodę. Florian, ponieważ pamięta o nim straż pożarna, podobnie jak Krzysztofa plakietki samochodowe z jego podobizną. Antoni, bo ciągle coś gubimy. I wiele jeszcze innych imion i nazwisk.

   Minęły czasy, gdy w każdym katolickim domu leżały na komodzie pięknie oprawione żywoty świętych, z których czytało się coś tam wieczorami i szło potem spać z wypiekami na twarzy i mokrymi oczyma, dlaczego to nie ja jestem taki i co zrobić, żeby takim być, by osiągnąć świętość.

   Coraz mniej już takich domów i komód, coraz mniej, a gdzie jeszcze są, to stoi na nich telewizor i rządzi całym rodzinnym wieczorem. Święci zeszli w cień. Mało kto ich już zna, mało kto się do nich modli. No cóż. Inne czasy, inne mody, inne zapotrzebowania.

   Pomimo tego dobrze, że pozostał nam w roku taki dzień, w którym pozdrawiamy wszystkich naszych świętych w niebie tych z imienia i nazwiska, jak i nieporównanie większą rzeszę innych, bezimiennych „z każdego narodu, ludów i języków”, których podobnie jak tamtych pierwszych, Bóg uznał za swoich przyjaciół i zaprosił na niekończące się wielkie gody Baranka.

   Bronisława mieszkała w niewielkiej wiosce niedaleko Leżajska. Prowadziła z mężem niewielkie gospodarstwo. Mieli wspaniałych czterech synów. W tej głęboko wierzącej rodzinie widać było wzajemną miłość i szczęście z przebywania razem, nawet w najtrudniejszych momentach życia.

   Pewnego dnia 25 – letni syn, Marek zaczął się skarżyć na ból głowy. Z każdym dniem ból się nasilał i już nie pomagały tabletki przeciwbólowe. Młodzieniec został skierowany na specjalistyczne badania. Diagnoza była druzgocząca: złośliwy nowotwór mózgu.

   Rozpoczęło się leczenie. Chemoterapie i naświetlenia zdawały się nie pomagać. Lekarze przygotowywali rodzinę na najgorsze.

   Jednak rodzina się nie poddawała lecz „szturmowała” niebo, a szczególnie błagała Boga o uzdrowienie Marka. Widocznie modlitwa dotarła do Stwórcy, bo w procesie chorobowym Marka, zaszły nieprzewidziane zmiany

   Ku zaskoczeniu lekarzy, zaczął on wracać do zdrowia, aż przyszedł moment, kiedy diagnoza lekarska wykazała, że nie ma śladu po chorobie nowotworowej. Ogromna radość i dziękczynienie Bogu, wypełniły serca członków rodziny, a szczególnie matki.

    Niedługo jednak trwała ta radość. Bronisława zaczęła odczuwać problemy zdrowotne. Pojawiały się bóle brzucha, nudności. Zaczęła także chudnąć. Udała się do lekarza, który stwierdził raka trzustki. Rak był już w zaawansowanym stadium, tak, że już było za późno na skuteczne leczenie. Rozpoczęto kurację, ale lekarze nie dawali prawie żadnych szans. I rzeczywiście po dwóch miesiącach Bronisława zmarła, mając 59 lat.

   Pogrzeb odbył się w Leżajsku. Podczas Eucharystii kościół wypełnił się do ostatniego miejsca. Trudno było powstrzymać łzy wzruszenia, gdy czterech synów niosło trumnę swojej matki.

   Po pogrzebie siostra zakonna, Agnieszka, opowiedziała niezwykłą historię o zmarłej. Bronisława modliła się o uzdrowienie syna i prosiła także siostrę zakonną w tej intencji.

   Zwierzyła się także siostrze, że prosi Boga, aby jeśli to możliwe choroba syna przeszła na nią. A mówiła to z całą żarliwością kochającego matczynego serca. Za wielką łaskę poczytywałaby sobie oddanie swego życia za syna.

   Bóg wysłuchał jej prośby zapewne ze względu na żarliwość i natarczywość modlitwy.

   Wszyscy pamiętają Bronisławę jako wspaniałą, bogobojną kobietę. Mimo trudności i cierpień, jakich życie jej nie szczędziło, była zawsze pogodna, uśmiechnięta, życzliwa dla każdego.

   Nigdy nie powiedziała złego słowa o bliźnim. Nawet w cierpieniu, gdy się z nią rozmawiało, to czuło się pokój Boży emanujący od niej, który udzielał się także rozmówcy.

   W czasie dzisiejszej Uroczystości Wszystkich Świętych, Marek stanie zapewne nad grobem swojej mamy. Będzie dziękował za nią Bogu. Będzie się modlił za nią nad grobem i w kościele, gdzie usłyszy słowa czytań mszalnych na dzisiejszą uroczystość:

   „Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: <<Zbawienie Bogu naszemu, zasiadającemu na tronie, i Barankowi>>”.

   Jest to nieprzeliczona rzesza świętych, którym w dniu dzisiejszym oddajemy chwałę i prosimy o ich wstawiennictwo za nimi.

   Marek wśród tej rzeszy świętych, będzie widział swoja mamę, bo przecież inaczej być nie może. Taka miłość nie może zginąć bezowocnie.

   Chrystus powiedział, że nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje swoje życie za drugiego człowieka.

   Nie tylko Marek, ale wielu z nas w tym dniu, w modlitewnej zadumie pochyli się nad grobami swoich bliskich, wierząc głęboko, że oni doświadczają radości nieba w gronie nieprzeliczonej rzeszy świętych.

   Potrzebujemy świętych, jako uczniowie Chrystusa, po to byśmy dzięki nim odnaleźli samego siebie i samego siebie odmieniali.

   Potrzebujemy słów kazania z Góry Błogosławieństw, które ukazują najdoskonalszą drogę do nieba. Niech te słowa, będą w naszym życiu odbiciem Tego, który je głosił, prawdziwego Światła, które przyszło na świat, aby każdy, kto w Ciebie wierzy, nie umarł, ale miał życie wieczne. Amen!

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Ks. Witold Koba

Noc Świętych 2019

31 października 2019
Komentowanie nie jest możliwe

Wspólnym różańcem w kościele św. Barbary rozpoczęliśmy Noc Świętych. Po nabożeństwie przy śpiewie litanii do Wszystkich Świętych w podniosłym nastoju wyruszył pochód, w którym uczestniczyły: dzieci, młodzież i dorośli. Podczas procesji niesione były relikwie naszych świętych i błogosławionych.  Poprowadziła nas św. Barbara, patronka parafii, a z nią m.in.: św. Faustyna, św. Joanna Beretta-Molla, św. Jan Paweł II, św. Maksymilian Kolbe, bł. Michał Sopoćko, bł. Jerzy Popiełuszko i bł. Karolina Kózkówna.

Dzieci ucharakteryzowane, niejako ożywiały naszych patronów. Wszyscy zgromadzeni odczuli podniosły nastrój tego wieczoru. Po powrocie do świątyni relikwie ustawiono na ołtarzu, a  spośród dzieci Komisja wybrała najpiękniejsze stroje świętych.

Pierwsze miejsce zajął strój św. Pawła, drugie Matki Bożej, a trzecie św. Józefa.

Inne dzieci przebrały się za: św. Barbarę, św. Archanioła Gabriela, św. Kingę, św. Krzysztofa, św. Franciszka, św. Joanna Beretta-Molla, Matkę Bożą i św. Józefa. Każdy z uczestników otrzymał kalendarz na 2020, obrazki i słodkie upominki.

DSC_0243   DSC_0249   DSC_0251   DSC_0245

DSC_0267   DSC_0277   DSC_0274   DSC_0275

DSC_0271   DSC_0269   DSC_0263   DSC_0287

Rejonowy Dzień Wspólnoty Ruchu Światło – Życie

22 października 2019
Komentowanie nie jest możliwe

     20 października rodziny z naszej parafii uczestniczyły w Rejonowym Dniu Wspólnoty Ruchu Światło-Życie w Koniemłotach. Tematem przewodnim tego dnia było „Wolni i wyzwalający. Moja niewola i moja wolność”.

     Rejonowy Dzień Wspólnoty rozpoczęliśmy wspólną modlitwą, po czym nastąpiła katecheza wprowadzająca w temat Dnia Wspólnoty. Temat niewoli i wolności jest wyraźnie obecny w formacji Ruchu Światło-Życie, jego patron ks. Franciszek Blachnicki jest twórcą polskiej teorii wyzwolenia. W czasach niewoli komunistycznej zwracał uwagę na prawdziwą wolność, która jest w sercu człowieka. Wolność oderwana od prawdy, dobra, miłości, Boga staje się faktyczną niewolą.

     Kolejnym punktem tego Dnia był namiot spotkania, podczas którego oddawaliśmy własne zniewolenia Jezusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie. Wspólnym różańcem zakończyliśmy namiot spotkania.

   Punktem kulminacyjnym była uroczysta Eucharystia o godz. 15:30. Oprawę muzyczną zapewniła grupa muzyczna z parafii św. Barbary w Staszowie.

    Po Mszy Świętej usłyszeliśmy świadectwo wyzwolenia, którego dokonał Jezus, po czym udaliśmy się na spotkanie w grupie powiązane z powyższą katechezą, której postulaty zestawialiśmy z konkretem życia, z różnymi niewolami i drogą do wolności.

      Dzień Wspólnoty zakończyliśmy wspólną Agapą.

         

Dzień Dziecka Utraconego

16 października 2019
Komentowanie nie jest możliwe

15 października – wsp. św. Teresy od Jezusa

    Dzień Dziecka Utraconego rozpoczęło nabożeństwo różańcowe o godz. 17:00 ofiarowane za dzieci i ich rodziców oraz wolontariuszy podejmujących duchową adopcję, a dopełniła Msza Święta w intencji dzieci utraconych i rodziców, którzy opłakują tych, co mieli być nadzieją.

    Po Mszy Świętej wszyscy wyszliśmy przed kościół do figury Pana Jezusa Miłosiernego. Tam po zapaleniu zniczy modlitwą uwielbienia Boga za Jego miłość do rodzaju ludzkiego, modlitwą dziękczynienia za dar życia i dar rodziców i modlitwą przeproszenia za grzechy, czciliśmy Miłosierdzie Boże.Towarzyszyły nam też wezwania do świętych i błogosławionych dzieci, których imiona zostały umieszczone na pomniku poświęconym dzieciom. Wspólną Koronką do Miłosierdzia Bożego i błogosławieństwem zakończyliśmy nabożeństwo.

        

Następna strona »